Chodziłem niezauważony po terenach jakiegoś klanu. Nagle mój nos przykuł
zapach kotki. Wskoczyłem na drzewo. Skakałem bezszelestnie z gałęzi na
gałąź aż mym oczom ukazała się szara postać. Od niej odchodził pręgowany
kocur. Przysiadłem cicho za krzakiem i ją obserwowałem. Nagle z
pomiędzy liści dostrzegła moje złote ślepia.
- AAA! -wrzasnęła ale dodała - kto tu jest?...
Siedziałem w milczeniu. Zaczęła podchodzić. Była bardzo blisko więc
odskoczyłem robiąc salto odrzuciłem ją na bok i wylądowałem tuż za
kotką. Ona wstała i odwróciła się. Staliśmy w milczeniu patrząc sobie w
oczy.
- S-sory - wyjąkałem
- Nic się nie stało, kim jesteś?
- Szary Ryś, a ty?
<Szary Strumyku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz