Nie ufałam temu nowemu...gdy widziałam jak zacięcie walczył z naszym przywódcą...nie ufam mu i tyle. Wyszedł gdzieś na polowanie, ja skradałam się za nim, po drzewach. Wpadł na Deszczowe Futerko. Coś tam gadali. Zeskoczyłam bezszelestnie z drzewa, ale nadepnęłam na gałąź która się złamała. Zdradziłam się. Wyszłam z zza krzaków. Patrzyłam na szarego kocura z żądzą mordu, krwi i zniszczenia w oczach. Pazury wysunęłam, kły błysnęły, rozległo się ciche fuknięcie. Kot lekko stulił uszy, ale po chwili także wysunął pazury i pokazał kły.
Deszczowe Futerko spojrzała na mnie dziwnie.
- Złote Serce, co ty wyprawiasz?
- Cisza. - Syknęłam stalowym tonem. Cofnęła się. Zrobiłam krok do przodu i spojrzałam w złote oczy kocura. - Odejdź stąd.
- Co...? - Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Odejdź.
- Ale cze..
- Nie chcę cię tu widzieć!
- ALE CZEMU?! CO JA ZROBIŁEM!?
- Nie ufam włóczęgom, nigdy nie ufałam. Odkąd umarła moja matka...Zabili ją jacyś włóczędzy...tacy jak ty.
Wtrąciła się Deszczowe Futerko.
- Uspokój się Złote Serce! Szary Ryś nie jest taki jak ci mordercy którzy zabili twoją matkę!
- Skąd możesz wiedzieć, ledwo go znamy! - Zaczęłam okrążać kota. - Może Piekielna Gwiazda cię przyjął, ale będę cie miała na oku. - Syknął cicho i pokazał kły. - Nigdy nie będę ci ufać, zapamiętaj to sobie.
Warknęłam na kocura i odeszłam.
<SR? Noo szykuje się wojna pomiędzy tobą a ZS...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz