Przywódczyni Klanu Północny wróciła z Rudookim. Pokazał mi gdzie znaleźć koci miętkę.
- Bardzo ci dziękuje Rudooki, pozdrów Północną Gwiazdę i wszystkich innych.
Uśmiechnął się, skinął głową i wrócił do Klanu, a ja zaczęłam zbierać kocie ziele. Gdy uzbierałam wystarczająco dużo, wróciłam do obozu. Idąc do swojej jaskini, wpadłam na Piekielną Gwiazdę. Wyplułam zioła i się przywitałam.
- Witaj ojcze.
- Dzień dobry Szary Strumyku. Byłaś zbierać kocią mięte?
- No tak, ostatnio się skończyła.
- Zbyt ciężko pracujesz, potrzebujesz pomocnika.
- Tato! Jestem dorosła, umiem sobie poradzić.
Wzięłam w mordkę zioła i przejechałam mojemu ojcu ogonem pod brodą.
- Nhe potszebhuje pomocnikha. - Mówiłam przez zatkany ziołami pyszczek. - Ahle dzienkhi zha troskhe. Dho zobachenhia!
Krzyknęłam przez ramię i odbiegłam do swojego legowiska. Zaczęłam układać kocią miętę na kamiennej półce, kiedy to do mojej jaskini wpadli dwaj terminatorzy. Latająca Łapa stał na Kasztanowej Łapie - turlali się po moim legowisku.
- Spadaj mysi móżdżku!
- Mam się słuchać dziewczyn? No chyba nie!
- Latająca Łapa!!!!!!!! Daj mi spokój!!!!
- Nie będę się słuchać bab!!!
Ugryzła go w ucho, ale nic mu się nie stało. On drapnął ją w policzek. Początkowo myślałam że nic się nie stanie, ale kiedy wszystko spadło mi z półek, miałam dość. Rozdzieliłam ich.
- Ej ej ej! Spokój ma być!
Stulili uszy a Latająca Łapa podkulił ogon.
- A ponoć nie miałeś zamiaru słuchać się dziewczyn, co? Zmykajcie stąd, już!
Odeszli ze spuszczonymi głowami. Zaczęłam układać wszystko z powrotem. Gdy skończyłam, odetchnęłam z ulgą.
- Chyba tata ma racje, potrzebuje pomocnika...
Zauważyłam że młodziaki zdeptały mi cały miód.
- Aaa to dlatego im się łapki kleiły jak odchodzili. No to znowu trzeba odwiedzić pszczoły...
Wyszłam ze smętną miną, weszłam na teren Klanu Północy - bo tylko tam są ule. Znalazłam duży ul. Obserwowałam go kilka chwil, myśląc jak wykurzyć pszczoły. Wzięłam patyk, weszłam na drzewo i szturchnęłam ul. Wszystkie pszczoły z niego wyleciały, a ja natychmiast schowałam się w dziupli na drzewie. Durne owady poleciały szukać sprawcy na wschód. Wyszłam z dziupli i zebrałam łapką trochę miodu. Ale wtedy gałąź się złamała.
- Ała...
Zauważyłam że to wszystko widział jeden z kotów z Klanu Północy. Zaczerwieniłam się ze wstydu.
<Ktosieły z północy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz