Patrzyłam na niego ze wściekłością w oczach. Lecz po chwili z moich oczu zniknął gniew. Przestałam warczeć, lecz pazury dalej miałam wysunięte.
- Dobra, ale jeśli zrobisz coś nie tak, to osobiście poderżnę ci gardło... - Przejechałam pazurami po kamieniu. Po chwili je schowałam. - Chodź wracamy.
<RS??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz