Przyczesałem czuprynę. Ruszyliśmy dalej. Kotka weszła między krzaki a ja
za nią. Zobaczyłem obóz. Wrzystkie koty spojżały na mnie jak na wroga.
Klan zamarł. Słychać było tylko stąpanie kotki a ja bezszelestnie
podążałem za nią.
- Kto to jest? - usłyszałem gruby głos.
- Tato, spotkałam go w lesie nazywa się Szary Ryś. Chce dołączyć do klanu.
- Mhmm... Dobrze... Ale najpierw pokaż mi jak walczysz - rzucił się
na mnie i uderzył w bok. Odleciałem kilka długości ogona. Wstałem i
zaatakowałem kocura, znów oberwałem. Ponownie wstałem ale tym razem, w
locie, nagle zmieniłem kierunek i wskoczyłem mu na plecy, po czym
wylądowałem przed nim. Biegałem wokół niego i nagle wskoczyłem na
drzewo. Kocur zatrzymał się na polanie i się rozglądał. Cicho
zeskoczyłem za niego. Gdy zobaczył kątem oka mnie za sobą dostał w bok.
Upadł.
<PG, SS?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz