- Em no ten no...Nie nie! Po prostu spadłam z drzewa...musiałam zebrać trochę miodu. Już mnie tu nie ma.
Odeszłam. Wróciłam do obozu i schowałam miód w kamiennym "słoiczku" żeby mi go młodziaki nie rozdeptały znowu...wtem do jaskini weszła Złote Serce. Miała na boku sporą ranę, która obficie krwawiła.
- Wejdź.
Położyła się na legowisku. Przetrząsnęłam półki w poszukiwaniu pajęczyny. Gdy ją znalazłam, przycisnęłam do rany zastępczyni.
- Jak to się stało?
- Byłam z Latająca Łapą na polowaniu i zaatakowały nas szczury. Jemu nic się nie stało, ale mnie pogryzły. Przynajmniej mamy więcej jedzenia...
- Heh...
Krwawienie ustało.
- Idź wytarzaj się w dzikim czosnku, a jakby co to szybko przyjdź do mnie.
- Dziękuje Szary Strumyku.
Skinęła głową i odeszła. Ja postanowiłam się przejść...znowu. Wpadłam na kota z Klanu Północy...znowu...(xD)
<Ktosiełki z północy again? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz