Kotka mnie wkurzała. Uważała się za nie wiadomo kogo i jeszcze to podsumowanie "osobiście poderżnę ci gardło" Istna bezczelność.
- Nigdzie z tobą nie idę - uciąłem i się odwróciłem - królowa się znalazła!
Usłyszałem od tyłu skok więc odskoczyłem. Przede mną wylądowała kotka ale zanim zdążyła się obrócić dałem susa na drzewo.
- Nie mam zamiaru z tobą walczyć, ani się kłócić - mówiłem nie
wiadomo skąd, kotka się rozglądała - przestań mnie atakować, znasz
kodeks wojownika? Rozumiem - boisz się, ale popatrz na to racjonalnie -
zeskoczyłem - czy ja wyglądam na mordercę? - powiedziałem z lekkim
uśmiechem
<ZS?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz